Trasa rowerowa z Sokołowska na Wielką Sowę – jak przyjemna wyprawa, skończyła się walką z czasem!

dsc03786

Wielką Sowę już kilkukrotnie zdobyłam i opisałam. Tym razem jednak nie chodziło o sam szczyt, ale o coś zupełnie innego. Przeglądając swoje mapy rowerowe, pomyślałam, że jeszcze przed nadejściem zimy muszę się wybrać na dłuższą wycieczkę rowerową, która nie skończy się na lokalnych szlakach. No i wybór padł na połączenie tras Strefy MTB Sudety, a konkretnie na odcinki trasy czerwonej Głuszyca-Mieroszów i zielonej Głuszyca-Walim (mapy poniżej). Daje nam to ciekawą trasę z Sokołowska na Wielką Sowę (1015 m n.p.m.), pokonując przy tym kilka pomniejszych pasm górskich. Taki był plan, a rzeczywistość?

Długość trasy: 85 km

Przewyższenia: ok. 2700 m

Stopień trudności: bardzo trudna

Przyjemny początek

Początek trasy zaczął się przyjemnie. Wystartowałam z Sokołowska i w szybkim czasie dojechałam do Andrzejówki, gdzie spotkałam paru przyjezdnych rowerzystów, z którymi bardzo miło mi się rozmawiało. Następnie podjechałam na Przełęcz Pod Szpiczakiem i stamtąd czerwoną trasą MTB Sudety podążyłam dalej.

DSC03603.JPGWidok na Wielką Sowę  (pośrodku w oddali) z okolicy schroniska Andrzejówka. Stąd dopiero widać dystans do pokonania!

DSC03613.JPGOkolice Łomnicy i wjazd na kolejną górę prowadzącą do Przełęczy pod Czarnochem.

DSC03624.JPGWidok na Głuszyce Górną. Miejsce w którym zawsze lubię się zatrzymać na dłużej.

DSC03629.JPGDSC03632.JPGPo drodze wpadł jeszcze mały szczyt. Jadę cały czas granicą polsko-czeską.

DSC03639.JPGSzum drzew, ptaków śpiew i promienie słońca, okazują się być idealną wymówką aby zrobić dłuższą przerwę i posilić się przed dalszą jazdą. Nie ma to jak piknik w lesie 😉

DSC03648.JPGPrzełęcz pod Czarnochem (660 m n.p.m) i choć słońce świeci to trzeba było się dobrze ubrać.

Coraz bliżej Wielkiej Sowy! Wjeżdżam na zieloną trasę MTB Sudety.

DSC03655.JPGNastępną górą, na którą wjeżdżam mijając Przełęcz Pod Czarnochem, jest szczyt góry Źródlana (682 m n.p.m.) gdzie czerwony szlak rowerowy zakręca do Głuszycy Górnej, a zielony prowadzi w kierunku miejscowości Sierpnica.

DSC03666.JPGNo i już zjazd z góry Źródlana (682 m n.p.m.) i kolejne widoki na góry znajdujące się na pograniczu polsko –  czeskim. Krajobrazy zmuszają mnie aby się zatrzymać.

DSC03672.JPGDSC03686.JPGKierunek Sierpnica i w tyle widok na oddalające się Góry Suche.

dsc03692DSC03700.JPGZ przodu Masyw Wielkiej Sowy (1015 m n.p.m.). Już coraz bliżej!

DSC03705.JPGSierpnica i długi, bardzo długi podjazd drogą asfaltową, aż do Rozdroża pod Sokołem (741 m)

Góry Sowie witajcie!

DSC03717.JPGJuż jestem na Rozdrożu pod Sokołem, a to znaczy, że to już Góry Sowie. Jupi!!!

DSC03726.JPGWielka Sowa (1015 m n.p.m.) już prawie na wyciągnięcie ręki, jeszcze tylko trzeba zjechać do Przełęczy Sokolej (754 m n.p.m.) i rozpocząć wjazd na szczyt. No i coś zjeść!

DSC03737.JPGTak, tak widzę po prawej stronie Waligórę (936 m n.p.m.)  – najwyższy szczyt Gór Suchych i całych Gór Kamiennych. To za nią jest Włostowa (903 m n.p.m.) u podnóża której leży Sokołowsko – miejsce skąd wystartowałam i do którego zaraz będę wracać.

DSC03743.JPGDSC03751.JPGDSC03749.JPGTeraz chwila wytchnienia i  spojrzenie na drogę, którą musiałam przebyć, żeby się tutaj znaleźć. A jestem na polanie znajdującej się na zboczu Wielkiej Sowy. Sporo pedałowania!

DSC03760.JPGCzuję zmęczenie, ale wiem że zaraz będę na miejscu i nikt nie ruszy mnie z ławeczki, bo zasłużyłam na odpoczynek!

Wielka Sowa ponownie zdobyta!

DSC03765.JPGTym razem radość jest większa (chociaż po minie nie widać, bo chcę już tylko odpocząć i znów coś zjeść). W tej wyprawie nie chodzi mi o zdobycie samego szczytu, tylko o pokonanie tak dalekiej i trudnej drogi przecinającej kilka pasm górskich. No i szczęśliwie udaje się to jeszcze tej jesieni. Pogoda też dopisuje, chociaż chwilami jest dość zimno. To jednak nie koniec! Mój plan zakłada też powrót.

DSC03766.JPGMija ponad godzina zanim zwlekam się z ławeczki po to, aby wsiąść na rower i ruszyć w dalszą drogę, ale czas już nagli. Jeszcze, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, spotykam rowerzystów na szczycie i wdajemy się w rozmowę o trasach i sprzęcie. Słońce zaczyna zniżać się ku zachodowi – pora ruszać!

DSC03770.JPGWsiadam na rower i jadę zieloną trasą MTB. Jest tak pięknie, a tu trzeba jechać.

Zaczyna się walka z czasem, trzeba zdążyć do domu nim nadejdzie noc! O zgroza, jesienią dni są takie krótkie!

DSC03772.JPGJeszcze jestem na zboczu Wielkiej Sowy, ale śpieszno mi już do domu.

DSC03782.JPGOstatnie spojrzenie na góry, teraz widać dystans jaki jest jeszcze do pokonania. Zostały mi góra dwie godziny zanim zrobi się naprawdę ciemno, a samochód został w Sokołowsku. Zaczynam żałować, że ze mnie taka pepla i tyle czasu zmarnowałam na rozmowach. A może postoje na jedzenie, były za długie? Nie, jedzenie daje mi siłę, więc to nie to.

DSC03797.JPGŚpieszę się, jeszcze tylko zdjęcie gór o zachodzie słońca, są zbyt piękne aby ich nie uwiecznić. Już minęłam Przełęcz Walimską (755 m n.p.m.) i zieloną trasą jadę szybko w stronę Kompleksu Włodarz.

DSC03807.JPGOto i Kompleks Włodarz, lecz brak już czasu na zdjęcia. Zdejmuję kurtkę, zmieniam okulary na przezroczyste, przede mną długa przeprawa przez Górę Włodarz (811 m n.p.m.). Jadę ostro do góry!

DSC03812.JPGCały czas zielonym szlakiem po górach, tempo mam jak na maratonie. Czas goni!!!

DSC03813.JPGO zgroza, jest ciemno, zimno, a ja w środku lasu, nie wiadomo gdzie?

Zakładam lampkę rowerową, dobrze że mam ją w plecaku, i jadę tak jak droga prowadzi. Nie patrzę gdzie szlak rowerowy, jest zbyt ciemno, chcę tylko wyjechać z lasu i być wśród ludzi. Zjazd jest długi, to dziwne, bo powinnam dawno już wyjechać z tego ciemnego i mrocznego lasu. W końcu się udaje, dostrzegam światła, widzę wodę – wodę?! To nie tak miało być, na mojej trasie nie było żadnej wody, żadnych zbiorników, jeziorek czy też stawów, więc gdzie ja jestem? Nic – jadę dalej, z powrotem wjechać na tą górę żadna siła mnie nie zmusi. Nagle wszystko staje się jasne – jestem w  samym centrum Głuszycy i choć stąd najkrótsza droga do Sokołowska prowadzi przez góry, to wiem, że nie mogę jej wybrać, jest zbyt ciemno. Pozostaje asfalt i 20 km pedałowania, ale lepsze to niż ciemny, mroczny las.

4 Comments

Add yours →

  1. Gratuluję kondycji :). Cudowne zdjęcia i krajobrazy. Mieszkam u podnóża Bieszczad, myślałam, że tylko u mnie tak pięknie, ale tylko dlatego, że jestem w moich górach zakochana 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ja również gratuluj e ,81 km i to w takich warunkach, podziwiam, podziwiam

    Polubienie

  3. Asiu :))) Jesteście The best :)))) czytam i żałuję przeprowadzki jeszcze bardziej

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: