Trasa rowerowa z Zagórza Śląskiego na Wielką Sowę – odkrycie trasy MTB Sudety Czerwona Walim

DSC04519

Planując kolejną wycieczkę rowerową postanowiłam wybrać się z Zagórza Śląskiego na Wielką Sowę, korzystając przy tym z dobrze przygotowanych tras Strefy MTB Sudety. Zależało mi bardzo na przejechaniu trasy Czerwonej Walim, która biegnie naokoło Jeziora Bystrzyckiego obejmując sąsiednie szczyty górskie. Patrząc na jej charakterystykę, wraz z przewyższeniami i stopniem nachylenia  wzbudziła ona moje zainteresowanie. Tylko, że długość 24,67 km to trochę za mało, aby w piękny słoneczny dzień nacieszyć się jazdą. Patrząc na mapę, połączyłam odpowiednio wszystkie drogi rowerowe i postanowiłam dodatkowo wjechać jeszcze na Wielką Sowę.

DSC04516GOPR1058.JPGSzlak rozpoczyna się niedaleko zapory na Jeziorze Bystrzyckim. Początek trasy zapowiadał się spokojnie – szeroka droga wznosząca się lekko ku górze.

GOPR1078.JPGDroga jednak szybko się skończyła, zamieniając  w ścieżkę o coraz większym nachyleniu.

GOPR1079.JPGAnalizując zapisy Stravy, okazało się że największe nachylenie na tym odcinku wynosiło kolejno 21,6 % a nawet 33,7 %. Zrobiło się więc bardzo intensywnie w bardzo krótkim czasie. To była szybka rozgrzewka 😉

DSC04522.JPGPrzez chwilę przeszło mi przez myśl, jak dalej będzie wyglądała trasa, skoro już na początku tak mocno dała mi się odczuć. Jednak po ciężkim pierwszym etapie rozpieścił mnie łagodny podjazd łąkami.

DSC04527.JPGWyjeżdżając z lasu, w okolicach miejscowości Michałkowa, moim oczom ukazał się widok na góry wałbrzyskie, a zjeżdżając dalej w stronę Boreczna, także widok na Ślężę (poniżej).

DSC04546.JPGDSC04549.JPGChwilę później skończyły się widoki i zaczęły kolejne podjazdy. I tu również nie było łatwo. Nachylenie zmieniało się gwałtownie osiągając w niektórych miejscach nawet 22,7%. Dodatkowo jeszcze podjazd utrudniały duże ilości liści, po których ciężko się jechało.

DSC04682.JPGTrasa uległa zmianie, kiedy w pewnym momencie zjechałam z Czerwonej Walim i wjechałam przy rozjeździe dróg na trasę Zielona Głuszyca- Walim.

DSC04572.JPGTu też było gdzie pedałować, ale dobrze utrzymane drogi sprawiały, że nawet najbardziej stromy podjazd, nie był tak trudny jak na czerwonej, gdzie koła zwyczajnie miały mniejszą przyczepność.

DSC04584.JPGZbliżając się do Przełęczy Walimskiej znów na horyzoncie pojawiła się Ślęża.

DSC04592.JPGPo drugiej stronie Góry Kamienne.

DSC04608.JPGNa Przełęczy Walimskiej, zamiast dalej jechać dobrze mi znaną trasą Zielona Głuszyca-Walim, postanowiłam pojechać wraz z Łukaszem drogą rowerową Pomarańczowa Bielawa, gdzie ponownie przywitała mnie panorama Gór Kamiennych.

DSC04612.JPGW końcu głód dał o sobie znać i przyszedł czas na dłuższy postój. Uzupełniając zużyte kalorie mogliśmy cieszyć się widokiem na Górę Sokół (862 m n.p.m.).

DSC04616.JPGPo posiłku wolnym tempem skierowaliśmy się w stronę Wielkiej Sowy, na którą wjechaliśmy czarnym szlakiem.

DSC04627.JPGWielka Sowa (1014 m n.p.m.) – góra na którą nigdy nie weszłam, za to kilkukrotnie już wjechałam. Góra przyjazna rowerzystom, których zawsze jest tu dużo 🙂

DSC04628.JPGZe szczytu zjechaliśmy Pomarańczową Bielawa, chociaż kolarz z Lincoln MTB Bielawa ostrzegał nas, że jest to odcinek trudny technicznie. Ja słysząc te słowa nie miałam zbytniej ochoty na kolejne utrudnienia, ale Łukasz stanowczo naciskał.

DSC04631.JPGPrzyznam, odcinek kamienisty, chwilami nawet bardzo, ale za to mniej ludzi i szybszy zjazd. Nachylenie ok 20%.

DSC04639.JPGPo zjeździe z Wielkiej Sowy wróciliśmy na drogę rowerową Czerwona Walim, aby przekonać się jak wygląda cała trasa. Znów pojawiły się liście, gałęzie, tu i ówdzie powalone drzewa, ale tym razem było coś jeszcze – single.

DSC04646.JPGMiejscami trasa wyglądała jakby ktoś o niej zapomniał, jakby nikt tam nie jeździł. Wszystko było dzikie, zapuszczone i miało swój cudowny klimat. A single – ich nachylenie wynosiło koło 28,1% i można było poczuć adrenalinę, albo to może mi tak mało trzeba 😉

DSC04651.JPGŻeby nie było – Czerwona Walim naprawdę chwilami była nieprzejezdna. Podjazdy były wybitnie strome i chwilami nie pozostawało już nic innego, jak tylko zsiąść z roweru i pchać go na górę. Jeśli ktoś zakłada, że w całości da radę przejechać – to chcę to zobaczyć na własne oczy 🙂 Dodam, że obiektyw wszystko spłaszcza 😉

DSC04661.JPGOstatni rzut oka z gór na jezioro. Przed nami już tylko zjazd do Zagórza. Krótki, kręty i najszybszy odcinek w dół z super miejscem widokowym. Niestety, nie zdążyliśmy się zatrzymać aby zrobić zdjęcie 🙂

8 Comments

Add yours →

  1. Dzięki za opis trasy :)) wybieram się i być może „zachaczę” o trasę którą opisałaś 🙂 Ostatni raz na Wielkiej Sowie byłem w 1999 r :((

    Polubienie

  2. Piękna trasa, OPISY I NFORMACJE, SUPER

    Polubienie

  3. Świetnie opisana trasa. jestem pełen podziwu za chęci i zaangażowanie 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: